Artykuły

Porady, wywiady, teksty, które podtrzymają Was na duchu!

Jak odróżnić dobrą samotność od tej niszczącej?

Sylwia Krajewska – psycholog z Psychocentrum.pl

Każdy z nas na jakimś etapie swojego życia doświadczył samotności. I tak, jak my jesteśmy
różni, tak i ona ma wiele twarzy – dla niektórych to stan przejściowy, spowodowany trudnymi okolicznościami, dla innych jest czymś stałym, zatruwającym i niszczącym życie.
Niezależnie od tego, czy samotność w naszym życiu zagościła na chwilę, czy na dłużej, może przybierać dwie formy – zdrową i destrukcyjną. To, którą przybierze, zależy w dużej mierze od nas samych – od naszego nastawienia i zgody lub jej braku na sytuację, jaką przeżywamy.

Akceptacja przynosi ulgę. Powoduje rozluźnienie, daje wolność i przyzwolenie na to, co w nas i wokół nas. Otwiera na świat i ludzi.
Jej brak z kolei rodzi frustrację, napięcie, stres, ból i lęk. Uruchamia szereg mechanizmów obronnych, mających na celu zmniejszenie cierpienia. Jednym z nich jest mechanizm tłumienia, który polega na tym, że chcę zmienić nieprzyjemne myśli, emocje czy zachowania na przyjemniejsze. Na przykład by nie myśleć o samotności, otaczam się zwierzętami, opiekuję się nimi.
Innym mechanizmem jest mechanizm wyparcia, czyli ignorowanie pragnienia relacji. Zapominam, na przykład, o imprezach rodzinnych, spotkaniach z przyjaciółmi, izoluję się.
Kolejny mechanizm obronny to mechanizm zaprzeczenia, czyli udawanie, że samotność mi nie grozi, że jeszcze mam czas.
Nieakceptowanie swojej samotności niesie także ryzyko rozmaitych form uzależnień. One jednak tylko potęgują izolację, a to w konsekwencji może doprowadzić do życia w odrealnieniu, odłączeniu od siebie i świata. Taka osoba często doświadcza wstydu, poczucia winy przed znajomymi, odczuwa brak zaufania. To prosta droga do tego, by w końcu wybrać samotność jako styl życia.
Faktem jest, że życie w pojedynkę jest łatwiejsze. Bo żyjemy tak, jak chcemy. Bez ryzyka zranienia, bez kłótni czy konieczności zawierania kompromisów. Możemy być sobą, nikt nas nie ogranicza, nie ocenia, nie krytykuje.
Oczywiście, w byciu samemu można odnaleźć wielką wartość. Tak jak w ciszy. W niej można dojrzeć, rozwinąć się, poznać i zrozumieć siebie. Można odkryć siebie na nowo, usłyszeć swoje potrzeby, poznać pasje i oczekiwania. Można żyć w zgodzie ze sobą i mieć czas na to, co ważne. Zdarza się, że ludzie wybierają samotność świadomie, w imię misji czy pasji, np. podróżnicy, marynarze, misjonarze świeccy.
Samotność może przyjmować pozytywny wymiar wtedy, gdy wynika z wewnętrznej i świadomej potrzeby oderwania się od ludzi czy środowiska, w jakim przebywamy. W tym znaczeniu jest stanem chwilowym. Kiedy potrzebujemy pobyć z samym sobą, doświadczyć własnych myśli, uczuć, zerwać ze starymi schematami. Samotność pozwala nam poukładać przeszłość. Umożliwia też realne spojrzenie na świat swoich relacji, bez emocji.
Ale samotność może też mieć charakter destrukcyjny. Staje się tak wówczas, gdy nie ma w nas na nią zgody, gdy odbieramy ją jako sytuację beznadziejną. To może prowadzić do niestabilności emocjonalnej. Wówczas dominującymi uczuciami stają się bezradność, smutek i rezygnacja, czasem nawet depresja.
Zdarza się, że wpadamy w panikę i odczuwamy ogromny lęk o przyszłość, co może prowadzić do wielu impulsywnych działań, np. szukamy w desperacji ludzi, przesiadujemy godzinami na czatach czy portalach randkowych, nawiązujemy wiele powierzchownych relacji, budujemy pozorne i toksyczne związki – byle ktoś był. Pod wpływem lęku wiążemy się z osobami, których w innym przypadku nigdy byśmy nie zaakceptowali. Często też działamy wbrew sobie i swojemu systemowi wartości, np. godzimy się na przynależność do grup, sekt, środowisk, byleby poznać kogoś, byleby być w grupie, byleby nie czuć pustki i samotności. Współżyjemy z ledwo poznanymi osobami, by je przy sobie zatrzymać.
Destrukcyjny charakter samotności to nic innego jak samookłamywanie się. Dużo rozmawiamy, ale nie mówimy nic o sobie, o swoich prawdziwych przeżyciach, potrzebach, oczekiwaniach i troskach. Te wszystkie działania tylko doraźnie znieczulają i zagłuszają naszą wewnętrzną pustkę.
Efektem działań podejmowanych pod wpływem depresji lub paniki mogą być zdarzenia ryzykowne czy wręcz niebezpieczne: trafienie w niewłaściwe środowisko, próby samobójcze czy samobójstwo.
Destrukcyjna samotność powoduje cierpienie, rodzi frustrację, niezadowolenie, izolację i obniżenie własnej wartości. Jest słabością, ucieczką przed sobą.
Dobra samotność to odkrywanie samego siebie. Jest siłą.
Warto pamiętać, że to my sami ponosimy odpowiedzialność i konsekwencje za dokonywane wybory. Wiele zależy od nas samych – możemy zdecydować, czy nasze życie zmierza we właściwym kierunku, czy w destrukcyjną stronę.

artykuł napisany dla Aleteia.pl

Comments for this post are closed.

Jak odróżnić dobrą samotność od tej niszczącej?

Sylwia Krajewska – psycholog z Psychocentrum.pl Każdy z nas na jakimś etapie swojego życia doświadczył samotności. …

Co jest ze mną nie tak ?

Zoja Żak - dziennikarka, redaktorka Dlaczego ciągle jestem sam, co jest ze mną nie tak? Przecież tak się staram. Mam …

Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz zajść daleko, weź kogoś ze sobą

Marek Wójs,  psychoterapeuta z  Psychocentrum   W tytule artykułu zostało przywołane afrykańskie przysłowie, …